Minimalizm to nie brak kolorów. A w moim wydaniu to jego esencja. Mimo, że świat bieli, szarości, czerni oraz antracytu otacza moją przestrzeń, to jednak świadoma decyzja by pozwolić, by biel oddychała, szarość uspokajała, antracyt nadawał głębi, a czerń definiowała. A gdy przestrzeń potrzebuje tchnienia życia, sięgam po pomarańczowy, który niczym iskra rozgrzewa całą kompozycję, przypominając, że minimalizm to także miejsce do radości i ludzkiej ciepłoty.